Na pewno znacie takie sytuacje, kiedy podejmując nowe działanie lub wyzwanie pierwszy raz, doświadczaliście zupełnie nowej energii, ekscytacji i nuty niepewności podnoszącej poziom adrenaliny. Takie sytuacje wprowadzają wiele świeżego powiewu do naszego życia. Z tego też powodu dla osób dotkniętych rutyną, zaleca się, aby chociaż jedną rzecz w swoim dniu robiły inaczej niż zwykle: inną droga wróciły do domu z pracy, posłuchały innej muzyki w aucie lub spróbowały nowej aktywności fizycznej.

Co z tym doświadczeniem?

Doświadczenie potrafi bardzo mocno ukształtować człowieka pod kątem sposobów działania i myślenia, ponieważ zwykle wynika ze zbudowanych nawyków przekształcających się w schematy. Ale czym właściwie to doświadczenie jest?  Zwykle ludzie przyjmują doświadczenie jako pewien okres czasu, w którym przechodzimy przez różne sytuacje. Na wszelkich rozmowach rekrutacyjnych doświadczenie mierzone jest w pierwszej kolejności jako czas pełnienia danej funkcji- zdarza się nawet, że zbyt krótki czas jest powodem odrzucenia w procesie rekrutacyjnym.  Warto zadać sobie pytanie czy to rzeczywiście ten czas prowadzi do bardziej świadomego wykonywania zadań? Czy może jest coś jeszcze?

Patrząc na doświadczenie z perspektywy różnych sytuacji, które mogą człowieka spotkać w danym obszarze życia (nie tylko zawodowym), warto przyjąć perspektywę poziomu refleksji, jakich człowiek potrafi dokonać. Bo przecież jedna osoba może w ciągu roku przejść przez większą liczbę trudnych sytuacji, niż inna w ciągu 10 lat. Inną kwestią jest to, że z pewnej sytuacji jedna z osób może  wyciągnąć wiele wniosków i lekcji na przyszłość, a inna z kilkunastu może nie nauczyć się niczego.  Dlatego jestem skłonna przyznać, że na doświadczenie wpływa bardziej umiejętność wyciągania wniosków i podejście do napotkanych trudności, niż czas.

A teraz druga strona…

Samoświadomość to interesujące słowo, jednak osobiście wolę określenie świadomość samego siebie. Można to zdefiniować  jako zdawanie sobie sprawy z doświadczanych doznań. Jest to też wiedza o tym, kim naprawdę jesteśmy. To też umiejętność rozpoznania i nazywania odczuwanych emocji i zgoda na nie. To zdolność nazywania swoich potrzeb i wiedza o tym, w jaki sposób się nimi zaopiekować. Z drugiej strony samoświadomość jest też wiedzą o swoich własnych ograniczeniach i akceptacją, jaką w tym aspekcie sobie dajemy.

A zatem jaki jest ten związek?

Chciałoby się rzec, że doświadczenie jest elementem niezbędnym do tego, aby zbudować świadomość samego siebie. I pewnie w dużej mierze tak jest. Pytanie jednak brzmi: Czy doświadczenie zawsze nam w byciu świadomym pomaga?

 

Myślę, że samoświadomość ma szansę zaistnieć , gdy w parze z doświadczeniem zatańczy uważność i pokora.

 

Doświadczenie bez tych partnerek, może przeszkadzać w wciąganiu wniosków, gdyż doświadczana wielokrotnie sytuacja wycisza zmysł obserwacji i oddala od refleksyjnego podejścia.  Może to ograniczyć nowe perspektywy i uśpić możliwość odczuwania nowych emocji, przyglądania się sobie w nowy sposób w standardowych sytuacjach. To najprostsza droga do tego, aby przestać się rozwijać ze względu na brak bodźców w warunkach zewnętrznych i osłabioną swoją własną umiejętność dokonywania wglądów.

Przypomina mi się anegdota o pomarańczach, którą kiedyś usłyszałam od bardzo mądrego człowieka: „Miała matka dwie córki i jedną pomarańczę- jak to bywa w takich historiach- obie córki chciały tą właśnie pomarańczę. Jak myślicie co zrobiła matka? Oczywiście. Przekroiła pomarańczę na pół, bo wypada każdemu z dzieci dać tyle samo, aby było sprawiedliwie. Żadne z dzieci nie było zadowolone w pełni. Po czym okazało się, że jedna z córek chciała zetrzeć skórkę z pomarańczy na placek, a druga zjeść miąższ.”

Historia ta pokazuje jak schematy mogą przeszkodzić nam w kreatywnym i świadomym doświadczaniu sytuacji. Dlatego warto włączyć uważne „bycie tu i teraz” by uwolnić nową jakość i niecodzienne doświadczanie codziennych sytuacji. Dzięki nim mamy możliwość wchodzenia na nowe poziomy samoświadomości. To nic innego jak budowanie trwałej i atrakcyjnej relacji z sobą samym– osobą, z która spędzisz najwięcej czasu w swoim życiu. Warto ten czas uczynić ciekawym.

Stephen Covey napisał kiedyś: „ Nie daj się uwieść własnej biografii…” – być może i on widział w tym, co przeżyliśmy dotychczas, coś , co może być zwodnicze…