„Lustereczko powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie?” – gdy czytasz to zdanie, na pewno od razu łączysz je z postacią złej Królowej w baśni o Śnieżce. A jeśli Ci powiem, że zła Królowa wcale nie była taka zła? Posłuchaj mojej wersji tej baśni.

Dawno, dawno temu urodziła się dziewczynka. Odkąd pamiętała, musiała być doskonała. Gdy pobrudziła sukienkę, spotykała się ze srogą karą. Gdy otrzymała złą ocenę w szkole, rodzice zastanawiali się, czy sprosta zadaniu jakim jest bycie Królową. Może jest na to za głupia? Często powtarzali: „Spójrz na swoją siostrę, jest taka urocza i zawsze zachowuje się właściwie”; „Czy nie możesz być jak córka naszych sąsiadów. Wiesz, że jest najlepszą uczennicą w klasie?”. Porównywali ją królewnami i księżniczkami, które odwiedzały ich zamek. Myśleli, że stawiając jej wzory do naśladowania, wychowają ją na piękną i doskonałą królową.

 

Jednak dziewczynka była coraz bardziej smutna. Czuła się niedoskonała i gorsza od innych. Choć bardzo się starała, nigdy nie była wystarczająco urocza, nie miała wystarczająco dobrych ocen. W swoim lustrze codziennie widziała kogoś ułomnego.

 

Pewnego dnia jej matka chrzestna podarowała jej nowe lustro, które miało jedną cudowną cechę. Mówiło dziewczynce, że jest najpiękniejsza na świecie. Dziecko bardzo ucieszyło się z prezentu i pobiło swoje własne lustro.

 

Dziewczynka dorosła i została Królową. Choć lustro codziennie zapewniało ją, że jest najpiękniejsza na świecie, świat przypominał inną prawdę. Tę, którą słyszała od rodziców i zapisała w sobie głęboko – prawdę o własnej niedoskonałości. Miała wrażenie, że Król porównuje ją z innymi kobietami, które są piękniejsze i mądrzejsze od niej. Bała się, że ją porzuci, gdy dostrzeże jaka jest niedoskonała. Dlatego tak znienawidziła Śnieżkę przy której czuła się gorsza.

 

A kogo Ty widzisz, gdy patrzysz w lustro?

 

Czy widzisz człowieka, którego lubisz i szanujesz czy też kogoś gorszego? Jako coach spotykam wiele Królowych i Królów, którzy widzą w lustrze kogoś gorszego od innych, więc poszukują lustra, które im zapewni, że są najpiękniejsi na świecie. Tymi lustrami są inni ludzie i relacje, w które wchodzą. Są to osoby o niskim poczuciu wartości, którzy nie wierzą, że należy im się coś dobrego od świata, choć cały czas o tym marzą. Tkwią w pewnym paradoksie. Szukają swojego miejsca w świecie, a równocześnie sabotują swoje cele i działania.  Wybierają gorszą pracę, nie podejmują ambitnych wyzwań, nie wierzą, że mogą coś osiągnąć. Z dnia na dzień czują się coraz bardziej przygnębieni, a ich życie traci sens. Widzą wokół siebie szczęśliwych ludzi, zazdroszczą im i zastanawiają się, dlaczego ich życie nie jest tak piękne. Równocześnie nie potrafią zbudować dojrzałej, satysfakcjonującej relacji (miłosnej, przyjacielskiej, rodzinnej). Często są w związkach, które tylko ich ranią.

Dzieje się tak, bo cały świat i każdy człowiek jest lustrem, które pokazuje nam, co tak naprawdę o sobie myślimy. Może być tak, że poszukujemy magicznego lustra, które nas zapewni, że jesteśmy najpiękniejsi na świecie. Jednak ono nie istnieje.

Wyobraź sobie, jak mogłoby wyglądać małżeństwo Królowej. Na początku jest wspaniale, a  Królowa czuje się najpiękniejsza na świecie. To Król jest jej magicznym lustrem. A jednak Królowa nie do końca wierzy, że zasługuje na to szczęście, które ją spotkało. Bo przecież w swoim własnym lustrze widzi kogoś ułomnego. Dlatego gdy Król nie ma ochoty na wspólny  spacer, Królowa wie, że on już jej nie kocha. Gdy Król mówi: „Ładnie wczoraj wyglądałaś”,  Królowa myśli: „ Skoro wczoraj, to znaczy, ze dziś wyglądam okropnie” lub „Na pewno ma coś na sumieniu”. Królowa z każdym dniem coraz bardziej się boi, że Król ją porzuci, przestanie kochać, więc zaczyna się bronić. Wywołuje kłótnie o byle co, coraz częściej wpada w złość, chcąc choć na chwilę zyskać więcej uwagi Króla. Z piękniej kobiety staje się złą Królową gotową zabić, zanim zostanie odrzucona. A w Królu i jego córce zaczyna widzieć swojego największego wroga. Konkretne słowa, zdania poruszają w jej duszy struny, które przypominają jej każde zranienie z dzieciństwa.

 

 

Porządki przed lustrem

Zazwyczaj jest tak, że zanim wyjdziemy z domu, spędzamy sporo czasu przed lustrem. „Robimy porządek”, czyli układamy włosy, poprawiamy makijaż, sprawdzamy, jak wyglądamy w konkretnej sukience. Chcemy czuć się dobrze ze swoim wyglądem. Chcemy też pokazać, że szanujemy ludzi, z którymi się spotykamy.

Ale taki porządek zewnętrzny to za mało. Czy myślałaś o tym, co się dzieje, gdy wchodzisz w relacje z nieuporządkowanymi emocjami? Gdy jak Królowa z baśni w swoim emocjonalnym lustrze widzimy kogoś nieuporządkowanego, ułomnego? Zawsze wnosimy do relacji z innymi ludźmi wszystkie nasze emocje i myśli na swój własny temat. A często tak naprawdę nie wiemy, co wnosimy. Trochę przypomina to wychodzenie na ważne spotkanie w piżamie, z brudnymi włosami. Oczekujemy, że inni staną się dla nas tym magicznym lustrem, które mówi: „Jesteś najpiękniejsza na świecie” i zrekompensują nam nasz braki, ograniczenia. Naprawią nasz świat. Niestety konsekwencje takiego nieuporządkowania na ogół są bolesne. Zamiast tworzyć spełniony i dojrzały związek, tworzymy schematy wzajemnego ranienia się i poniżania. Odgrywamy rolę ofiary, ratownika lub oprawcy niczym w Trójkącie Dramatycznym. Ranimy siebie i innych wokół nas.

Dlatego ważne jest, aby się zatrzymać i zacząć porządkować swoje emocje, a przez to zmieniać obraz, który w sobie nosimy.

Jak uporządkować swoje emocje?

Wyobraź sobie, że nałożyłaś ulubioną sukienkę i buty. Czujesz się w nich pięknie i wygodnie, chociaż Twój strój nie jest najmodniejszy. Ale niewiele Cię to obchodzi, bo w pełni akceptujesz to, jak w nim wyglądasz. A co by było, gdybyś tak się czuła w relacji z innymi? A co by było gdybyś zaczęła się tak czuć, w relacji sama ze sobą?

Na szczęście nie musimy być idealni w relacjach z innymi, ale musimy być świadomi siebie i  tego, co na nas wpływa. Dzięki temu staniemy się uważniejszymi na to, co może nieświadomie robimy albo powodów tego, co dotyka nas w związkach. Znając swoje wzajemne wpływy możemy budować długotrwale dojrzale i mocne relacje oparte o silne fundamenty. Bez względu na to jaki charakter te relacje mają, czy jest to związek, przyjaźń, kumpelstwo czy relacja biznesowa. Ale żeby tak się zadziało, czas zbudować relacje z samą sobą. Poczuć się w swoim towarzystwie jak w wygodniej sukience i butach, akceptując wszelkie swoje wady i równocześnie dostrzegając zalety i mocne strony. Bo poczucie wartości nie polega na myśleniu „Jestem najpiękniejsza na świecie”, a na zaakceptowaniu i pokochaniu siebie, takimi, jakimi jesteśmy. Jak do tego dojść?

Zacznij od tego ćwiczenia

 

Uwaga, zrób to ćwiczenie koniecznie za jednym zamachem. Dlatego zarezerwuj dla siebie dłuższy czas. Koniecznie znajdź na to zadanie czas dla samej siebie.

  1. Wypisz na kartce, wszystkie zarzuty, które masz wobec siebie. Na przykład: „Zawsze miałam słabe oceny w szkole”. Daj sobie czas, by wypisać wszystko, co w danym momencie przychodzi Ci do głowy.

 

  1. Gdy już masz swoją listę zarzutów wobec siebie, zapisz je jeszcze raz, ubierając w formułę: „Nawet jeśli (Twój zarzut), w pełni i prawdziwie siebie kocham, szanuję i akceptuję”, np. „Nawet jeśli miałam złe oceny w szkole, w pełni i prawdziwie siebie kocham, szanuję i akceptuję”.

 

  1. Czas na krok trzeci. Podejdź do lustra i patrząc sobie w oczy, przeczytaj wszystkie zdania z drugiej listy. Jeśli pojawią się emocje, łzy – pozwól im popłynąć. Jeśli nic się nie pojawi – po prostu siebie obserwuj.

 

Tak zaczniesz budować relację samą z sobą opartą na własnym szacunku

 

Zmień perspektywę patrzenia

 

Gdy na czymś skupiamy uwagę, wzmacniamy to. Pracując z Klientami, często obserwuję, że bez trudu potrafią wymienić swoje porażki, za to nie pamiętają o sukcesach. A skupiając uwagę na porażkach i niedoskonałościach, utrzymują swoje niskie poczucie wartości. Dlatego tak ważne jest, by zacząć dostrzegać swoje sukcesy. W jaki sposób? Zrób listę tego, co osiągnęłaś w życiu. Przyjrzyj się każdemu sukcesowi, nawet temu drobnemu – pochwal siebie za to, co zrobiłaś. Gdy spotykają Cię trudne doświadczenia, zacznij siebie pytać: czego się o sobie dowiedziałam; w czym jestem dobra; z czym sobie radzę; jakie moje cechy pozwalają mi pokonywać trudności? Skupienie uwagi na tym, w czym jesteś dobry, sprawi, że Twój obraz w lustrze zacznie się zmieniać, a poczucie wartości wzrastać.

 

Na zakończenie

Niskie poczucie wartości nie jest czymś, co sobie sami zafundowaliśmy. Jest jak kupa łajna, z pewnej buddyjskiej opowieści, którą ktoś wyrzucił do naszego ogródka. Jednak sami sobie fundujemy pozostawanie w tym stanie. Oczywiście możemy  udawać, że jej nie ma albo pokazywać ją wszystkim i się skarżyć. Ale to niewiele zmieni. Nawet jeśli będziemy udawać, że nasza kupa łajna nie istnieje, ona i tak będzie śmierdzieć, utrudniając nasze życie. Możemy też zakasać rękawy i przekopać ją, aby użyźnić ziemię w swoim ogródku i cieszyć się pięknymi kwiatami. Wziąć odpowiedzialność za ciąg dalszy swojej własnej baśni. Zacząć pracować, by podnieść poczucie własnej wartości.

A co Ty wybierasz?